This is an archive copy of wikilivres.ca as of 18 February 2017 (from the WikiTeam dump). The original site is closed.

Dentysta: Difference between revisions

Free texts and images.
Jump to navigation Jump to search
imported>Electron
new poem
imported>Electron
Undo revision 141887 by Electron (talk) my mistake
Line 11: Line 11:


<poem>
<poem>
Halo, halo! Tutaj ptasie radio w brzozowym gaju,
Torturą nie nastraszysz! Średniowiecze, Chiny,
Nadajemy audycję z ptasiego kraju.
Szczur w brzuchu, ołów w gardło, igły za paznokcie -
Proszę, niech każdy nastawi aparat,
Furda, gdy się rozdziawiam świdrowi maszyny
Bo sfrunęły się ptaszki dla odbycia narad:
I w poręcze fotelu ostro wbijam łokcie!
Po pierwsze - w sprawie,
Co świtem piszczy w trawie?
Po drugie - gdzie się
Ukrywa echo w lesie?
Po trzecie - kto się
Ma pierwszy kąpać w rosie?
Po czwarte - jak
Poznać, kto ptak,
A kto nie ptak?
A po piąte przez dziesiąte
Będą ćwierkać, świstać, kwilić,
Pitpilitać i pimpilić
Ptaszki następujące:


Słowik, wróbel, kos, jaskółka,
Żmijo z żądłem żelaznym, zajadła wiertarko,
Kogut, dzięcioł, gil, kukułka,
Śrubo w kość mą wkręcona pędzącym obrotem,
Szczygieł, sowa, kruk, czubatka,
Mrowiem ciarek piłując i zgrzytliwą tarką,
Drozd, sikora i dzierlatka,
Kiedyż pod nerw zajedziesz warczącym świergotem?
Kaczka, gąska, jemiołuszka,
Dudek, trznadel, pośmieciuszka,
Wilga, zięba, bocian, szpak
Oraz każdy inny ptak.


Pierwszy - słowik
Struną od pięt do czaszki, sztywniejszy od śmierci,
Zaczął tak:
Cały drgając przekrwionym, pulsującym włóknem,
"Halo! O, halo lo lo lo lo!
Czekam mózgiem kipiącym, aż się wessiesz, wwiercisz,
Tu tu tu tu tu tu tu
Gdy pod niebo zawyję i łbem w sufit huknę!
Radio, radijo, dijo, ijo, ijo,
Tijo, trijo, tru lu lu lu lu
Pio pio pijo lo lo lo lo lo
Plo plo plo plo plo halo!"


Na to wróbel zaterlikał:
Wtedy, zwinny dentysto, skocz za mną pod pułap,
"Cóż to znowu za muzyka?
Gdzie huśtam się jak małpa! - tam gębę otworzę!
Muszę zajrzeć do słownika,
Stalowym chwytem cęgów kość krzyczącą ułap
By zrozumieć śpiew słowika.
I wyłam mi ze szczęki rosochaty korzeń!
Ćwir ćwir świrk!
Świr świr ćwirk!
Tu nie teatr
Ani cyrk!


Patrzcie go! Nastroszył piórka!
A kiedy z żyrandola spadniemy zziajani,
I wydziera się jak kurka!
Skrwawieni i pijani jak kochanków dwoje,
Dość tych arii, dość tych liryk!
Mdlejąc ze szczęścia, szepnę miłośnie: "O, pani..."
Ćwir ćwir czyrik,
I, jak ząb, wyrwę z piersi wdzięczne serce swoje.
Czyr czyr ćwirik!"
 
 
I tak zaczął ćwirzyć, ćwikać,
Ćwierkać, czyrkać, czykczyrikać,
Że aż kogut na patyku
Zapiał gniewnie: "Kukuryku!"
 
Jak usłyszy to kukułka,
Wrzaśnie: "A to co za spółka?
Kuku-ryku? Kuku-ryku?
Nie pozwalam, rozbójniku!
Bierz, co chcesz, bo ja nie skąpię,
 
Ale kuku nie ustąpię.
Ryku - choć do jutra skrzecz!
Ale kuku - moja rzecz!"
Zakukała: kuku! kuku!
Na to dzięcioł: stuku! puku!
Czajka woła: czyjaś ty, czyjaś?
Byłaś gdzie? Piłaś co? Piłaś, to wyłaź!
Przepióreczka: chodź tu! Pójdź tu!
Masz co? daj mi! rzuć tu! rzuć tu!
 
I od razu wszystkie ptaki
W szczebiot, w świegot, w zgiełk - o taki:
"Daj tu! Rzuć tu! Co masz? Wiórek?
Piórko? Ziarnko? Korek? Sznurek?
Pójdź tu, rzuć tu! Ja ćwierć i ty ćwierć!
Lepię gniazdko, przylep to, przytwierdź!
Widzisz go! Nie dam ci! Moje! Czyje?
Gniazdko ci wiję, wiję, wiję!
Nie dasz mi? Takiś ty? Wstydź się, wstydź się!"
I wszystkie ptaki zaczęły bić się.
Przyfrunęła ptasia milicja
I tak się skończyła ta leśna audycja.
</poem>
</poem>



Revision as of 06:42, 24 August 2012


Dentysta • Wiersz • written by Julian Tuwim
Dentysta
Wiersz
written by Julian Tuwim


Torturą nie nastraszysz! Średniowiecze, Chiny,
Szczur w brzuchu, ołów w gardło, igły za paznokcie -
Furda, gdy się rozdziawiam świdrowi maszyny
I w poręcze fotelu ostro wbijam łokcie!

Żmijo z żądłem żelaznym, zajadła wiertarko,
Śrubo w kość mą wkręcona pędzącym obrotem,
Mrowiem ciarek piłując i zgrzytliwą tarką,
Kiedyż pod nerw zajedziesz warczącym świergotem?

Struną od pięt do czaszki, sztywniejszy od śmierci,
Cały drgając przekrwionym, pulsującym włóknem,
Czekam mózgiem kipiącym, aż się wessiesz, wwiercisz,
Gdy pod niebo zawyję i łbem w sufit huknę!

Wtedy, zwinny dentysto, skocz za mną pod pułap,
Gdzie huśtam się jak małpa! - tam gębę otworzę!
Stalowym chwytem cęgów kość krzyczącą ułap
I wyłam mi ze szczęki rosochaty korzeń!

A kiedy z żyrandola spadniemy zziajani,
Skrwawieni i pijani jak kochanków dwoje,
Mdlejąc ze szczęścia, szepnę miłośnie: "O, pani..."
I, jak ząb, wyrwę z piersi wdzięczne serce swoje.
  

Works by this author are in the public domain in countries where the copyright term is the author's life plus 72 years or less. cs | de | en | eo | es | fr | he | pl | ru | zh
  ▲ top