This is an archive copy of wikilivres.ca as of 18 February 2017 (from the WikiTeam dump). The original site is closed.
Elegia codzienna
Jump to navigation
Jump to search
| Elegia codzienna Wiersz escrito por Krzysztof Kamil Baczyński |
|||
Dzień jak popiół sypie w rozwiane włosy drzew,
latarnie dźwięcznie opadają w mdły asfalt,
w ciężkich, obrzękłych goryczą warstwach
godziny nakładają chomąta na wynędzniały gniew.
Każda szyba grozi zerwaniem wątłego dnia,
wystawami domy spływają obok spojrzenia.
Trzeba uważać:
czas się zbyt łatwo na przeszłość zamienia,
dzień topi się za każdym krokiem w szeleście - w bzach.
Blade przedmieście lęka się pąków chwil.
(Kto malował na płotach pejzaże dalekiego morza?)
Na co znowu czekałem?
Dzień w kadzielnicach ulic gorzał,
świt budził świsty fabryk - zaczajonych w chmurach wilg.
38 39? r.
| de | en | eo | es | fr | he | pl | ru | zh |