This is an archive copy of wikilivres.ca as of 18 February 2017 (from the WikiTeam dump). The original site is closed.

Bal zakochanych

Free texts and images.
Jump to navigation Jump to search

Bal zakochanych • Wiersz • written by Konstanty Ildefons Gałczyński
Bal zakochanych
Wiersz
written by Konstanty Ildefons Gałczyński


Jest dom taki w pewnym wielkim mieście,
pospolity z zewnątrz, mglisty, szary,
a w tym domu par mieszka ze dwieście
i są wszystkie zakochane pary,
bo to widać nawet z blasku okien,
że tam dzieją się rzeczy wysokie.

Panna Klara siada u pianina
z lisią skórką na szyi chudziutkiej -
i się bal zakochanych zaczyna
takim smutkiem, wirującym smutkiem
w owej mroźnej ujeżdżalni bogatej -
bo to była ujeżdżalnia przed laty.

(I dziś straszą jako w lata łońskie,
ot, jesienią, gdy pora niepewna,
ponad bramą z drewna mordy końskie,
końskie mordy z zmurszałego drewna,
i ta lampa w kształcie zwykłej kuli,
co się nocą do księżyca czuli.)

Panna Klara niby czyta nuty,
ale innym okiem widzi wszystko,
cały bal, bal mgłą złotą zasnuty -
bo to stare, zamarzłe pannisko
lubi patrzeć, jak sali obszary
ożywiają takie młode pary.

Gdy czerwone świece u powały
krąg czerwony kreślą w meluzynie,
jeszcze nim się pary ukazały,
nim brzezina przemówi w kominie,
przyjdzie dziadziuś, świece pozapala
i dopieroż rozwidni się sala!

I dopiero wtedy wszystkie ściany
jako skały złote wyjdą z mroku
i zaczyna się bal zakochanych,
i to zdarza się tylko raz w roku,
gdy śnieg nocą zawiruje modry,
pląsem łącząc owe końskie mordy.

Tam, gdzie nawet muzyka nie dotrze,
w takim niebie krążą wszystkie pary -
panny piękne jak siostra przy siostrze,
chłopcy piękni po prostu bez miary.
Chłopiec pannę, panna chłopca przypomina -
jakby jedna tańczyła rodzina.

Skaczą nad pianinem małpie łapki,
w bok zezują oczy roztęsknione,
łańcuch złoty, podobno od babki,
tak na szyi wisi jak postronek,
ciągle spada owa lisia skórka,
walcem skarży się upiór podwórka.

Czasem Klara się zmęczy, rozzłości
l muzykę rozpoczyna tańszą:
"Marsz żandarmski" lub "Moje śliczności",
lecz znów walca i znów pary tańczą...
Dziadziuś świece zmienia w meluzynie,
cienie koni tańczą przy pianinie.

Roziskrzyły się znów wszystkie ściany
przez to światło świec, które się lęka -
bo to zaczął się bal zakochanych,
bo to zaczął się bal tak jak męka
i tańczących twarze oświetlone.
zakochane są, lecz umęczone.

Chyba łoża z barw, skier szafirowych,
chyba schody z samych gwiezdnych pyłów!
W takich światach wirowały głowy,
w takich krajach stopą się tańczyło
i tam oczy! ale noc pochmurna
koło warg i ból, a potem furia.

Zaraz obok, wyżej, w górnej sali,
była nisza zwana Niszą Zwierzeń
i tam się niektórzy oddalali,
żeby patrzeć na holandzkie talerze,
żeby, patrząc na wiatraki, marzyć
i dalekie z najdalszym kojarzyć.

I był balkon tam też, niedaleko,
wyginany w zmyślne ornamenty,
do balkonu przybijały lekko
małe gwiazdy jak małe okręty;
pewna para urzeczona gwiezdnie
wsiadła w okręt i spadła na jezdnię.

Śnieg był taki ciepły, taki biały,
a noc mroźna, z dzwonkami, z szafirem...
i szafiry, i dzwonki wirowały,
potem księżyc przemienił się w lirę
i kot błędny z tej liry ogonem
pieśń wydobył swoją kocim tonem.

Kiedy gwiazdy przybladły jak fosfor
w cyfrach, w owych świecących zegarach,
rozpoczęła rozmowę miłosną
wpółuśpiona tańcem każda para
i po sali chodziła jak w cieniu
w tej miłości, ramię przy ramieniu.

Wtedy wszelką wstrzymały muzykę
świece, cienie i gwiazdy pobladłe;
bo miłosnym mówiono językiem,
bo takimi słowami jak światłem -
a za każdym anioł-stróż się skradał
i trudniejsze słowa podpowiadał.

I z tych słów powstawały altany,
i pergole włoskie, i portyki,
rzeki małe, wielkie oceany,
usta z kwiatów i serca z muzyki,
świt na ścianie, jabłek pełne kosze,
liść dębowy i rzęsy najdroższe.

Potem znowu walc wyszedł z pianina
tak jak postać smutna, która siada
i za głowę się chwyta, i przeklina,
lampy tłucze, bo światłu nierada,
ni to chłopiec, ani to dziewczyna,
półmaligna, a na pół ballada,
zeschłe liście, wieczne wirowanie,
wiatr, ciemności i taniec.


(1937)

Works by this author are in the public domain in countries where the copyright term is the author's life plus 72 years or less. cs | de | en | eo | es | fr | he | pl | ru | zh
  ▲ top