This is an archive copy of wikilivres.ca as of 18 February 2017 (from the WikiTeam dump). The original site is closed.
Bebetlejem
Cóż to się, moi mili,
cóż to się dnieje?
Święto, widać, jakoweś wielkie w Betlejem,
świecą gwiazdki na niebie,
Panna Dziecię kolebie,
święty Joseph z radości się śmieje.
Aniołowie nad szopką
dmą w zielone trąbki,
Maleńkiemu z radości błyszcza się ząbki.
Przybywają pasterze,
dary niosą w ofierze:
czekoladki, petit-fours'ki, z cukru gołąbki.
Potem poczet królewski
przychodzi duży -
buty pyłem okryte, jak te z podróży:
to są ci trzej królowie,
orientalni mędrcowie:
dwóch białych, trzeci czarny warszawski Murzyn.
Lecz nie tylko do szopki
przybyli króle -
wszystkich tu można spotkać, wszystkich w ogóle:
w te bogobojne strony
przyszły nawet masony,
nawet Tuwim diabelski, straszliwy Julek.
Już Słonimski nastraja
auzoriską lirę
i myśli, jaką by tu kropnąć satyrę,
ale jakoś nie może:
wzruszyło się niebożę,
patrzcie: z oczu cynika łzy kapią szczyre.
Wszystko jest tak nieomal
jako przed rokiem.
Czarny Lechoń przyjechał srebrnym obłokiem,
Wittłin we włosiennicy
przyszedł na pieszo z Nizzy,
w drodze karmił się wodą sodową z sokiem
Ze szwadronem lansjerów
jest i Wieniawa,
nie brak Kazia, Heleny i Jarosława;
jestem ja i Paczkowski,
Bandrowski, Irzykowski -
jak u Starszego Pana - cała Warszawa.
Panna sobie poprawia
złocisty kolczyk,
Boy chciałby coś powiedzieć, głos mu się plącze:
tyle ciepła. Broniewski
"w oczach ma rzewne łezki",
śpiewa: - Śpij, mój maleńki, ty komsomolczyk.
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A potem pito wódki
dużo i drańskiej.
Gwiazdy w niebie jak róże kwitły czekańskie.
Rzekł Tolek: - Jestem żydo-
żerca i wnet poszli do
"Małej Ziemiańskiej".
(1928)
| Works by this author are in the public domain in countries where the copyright term is the author's life plus 72 years or less. cs | de | en | eo | es | fr | he | pl | ru | zh |