This is an archive copy of wikilivres.ca as of 18 February 2017 (from the WikiTeam dump). The original site is closed.
Kolęda (Gajcy)
Ogień nieziemski pod łukiem bramy
wspiętej wysoko jak dzwon lub ołtarz,
łuna ofiarna jak gałąź złota
spływa na głowę chłodną w konaniu -
zaśpiewajmy Mu, zagrajmy,
czekaj martwy na ulicznym posłaniu.
Krętych chmur stoi wieniec bogaty,
liczne dymy z miast ojczystych wołają,
a twe okno jak gwiazda maleńkie
nie przytuli do firanek białych;
i nad włosem zgiętym jak kwiatem
znów zahuczy śmiertelny metal -
zaśpiewajmy Mu, zagrajmy,
ach, uboga stajenka, lecz piękna.
Z lewej mur, z prawej cegła - i wszystko.
Jeszcze granie dalekie żelaza
i na piersi człowieczej złe pismo,
a to dar, a to ofiarna moc,
co do ziemi przechyla i każe
słuchać głosu jak echa wśród zmierzchu,
gdy zanika i wiedzie je leśny
obłok ciemny jak ziemia - bez gwiazd.
Ciemność przecież najlepiej kołysze,
w niej dostrzeżesz te ognie prędkie,
co z czerwonej na piersi kropelki
lecą wiotko, witają Twe przyjście.
I choć bydląt tu nie ma ni siana
to ulica darami usłana:
marmur kruchy, wapno i smoła,
ach, uboga stajenka, spokojna.
Niby gwiazda prowadząca ku źródłu
spłynie gołąb laurowy na nią
i zamienią Ci wówczas krwią rudy
kamień płaski na białe posłanie -
zaśpiewamy Ci smutny, zagramy:
w płytkim żłobku - nieopodal twej bramy
w Betleemie - narodziło się Dziecię.
Cierń na włosach, cierniowa koszula
i przebite nogi i ręce;
lulaj, lulaj.
| Works by this author are in the public domain in countries where the copyright term is the author's life plus 81 years or less. cs | de | en | eo | es | fr | he | pl | ru | zh |